FAQFAQ   SearchSearch   MemberlistMemberlist   UsergroupsUsergroups  <strong>Gallery</strong>Gallery  RegisterRegister   ProfileProfile   Log in to check your private messagesLog in to check your private messages   Log inLog in 
INDEX PAGE

Poszukujemy osób, które jeśli mają ku temu ochotę zajęły się publicystyką, recenzjami płyt muzycznych, korektą stylistyczną tekstów, redagowaniem biografii zespołów, newsami oraz wszystkim tym, co wam przyjdzie do głowy, a uważacie, iż powinno znaleźć swoje miejsce na portalu. kontakt: admin@darknation.eu
Ostatnio na forum
2. Ambient Collage #8
30-11-16, 02:06 - yy28
3. Ambient Collage #7
29-05-16, 21:05 - yy28
4. Mgla (The Mist)
04-05-16, 15:00 - Vexatus
5. Achaja
04-05-16, 14:54 - Vexatus
6. hey ppl !
14-03-16, 11:14 - westoneugene
Forum Index » Odnośnie Portalu » Relacje » Woodstock 2004
Post new topic   Reply to topic
View previous topic :: View next topic  
Author Message
Saga
Moderator

Offline 
Gender: Gender:Female
Age: 35
Zodiac: Sagittarius
Joined: 04 May 2004
Posts: 231
Location: Łódź

PostPosted: 02-08-2004, 17:41    Post subject: Woodstock 2004 Quote selected Reply with quote

Mówi się, że Woodstock to nie tylko muzyka, to także klimat. Zresztą w to akurat święcie wierzę, bo gdyby ludzi nie ciągnął klimat, mogliby po prostu posłuchać muzy w domu. Co poniektórzy ludkowie przyznali mi się bez bicia, że przyjechali tutaj wręcz tylko dla klimatu. No cóż, liczba 200 000, a było nas pewnie „ciut” więcej, dobitnie świadczy to tym ilu w Polsce (i nie tylko, bo zjechali się też ludzie z Niemiec) jest masochistów uwielbiających tumany kurzu i brudu oraz kąpiele w lodowatej wodzie, ewentualnie – ale to już bardziej hard ;) – stanie kilka godzin w kilometrowej kolejce po to, żeby wziąć prysznic w ciepłej wodzie. Jak wspomniałam ta ostatnia opcja jest już dla najbardziej zaawansowanych masochistów – stać tyle godzin w skwarze jak na patelni tylko po to żeby do namiotu wrócić tak samo brudnym jak przed prysznicem... W tej chmurze kurzu, którym de facto będę kaszlała jeszcze chyba z miesiąc :), pojęcie czystości i higieny jest oznaką albo czyjejś naiwności, albo subtelnego poczucia humoru. Zresztą blisko dziesięciogodzinna podróż pociągiem też była niczego sobie. Poruszała iście dramatyczną kwestię wyboru, przed którym człowiek jest zmuszony stawać w każdych warunkach. Trzeba było zdecydować czy uwalić się koło kibla i w bydlęcych warunkach pocieszać się świadomością, że przynajmniej jest gdzie pozbyć się nagromadzonego w pęcherzu piwa, czy zająć miejsce siedzące w przedziale i całą drogę dręczyć się świadomością, że jest tu gdzieś kibel, i to całkiem blisko, i jakby tak dobrze przyjrzeć się to nawet go widać... tylko szkoda, że Bozia skrzydełek nie dała... a i nam też nie pomyślało się, żeby zamiast Piwca takiego chociażby Blue Bulla kupić.
Oczywiście taki wybór mógł męczyć tylko tych, którym „się pofarciło” i pociąg podjechał im wejściem pod sam nos. Resztę co najwyżej mógł gnębić dylemat czy się zmieszczą czy nie :P (zresztą ostatecznie wszyscy się pomieścili, bo z Łodzi nie jechało aż tylu ludzi co w zeszłym roku – podobno ;) )

Co do kwestii porządkowych impreza przebiegła nawet spokojnie. Zresztą słyszałam późniejsze opinie, że był to najspokojniejszy Woodstock w historii. Narkotyki? Alkohol? Debilni ludzie? Oczywiście, że tak! Nie zabrakło. Tego nie dałoby się uniknąć nawet jakby Jurek przywędrował do Kostrzyna na klęczkach, targając scenę na plecach. Spójrzmy prawdzie w oczy, że kto ma brać, pić albo bić i tak będzie to robił, Woodstock nie różni się w tym niczym od każdego innego miejsca na ziemi. Nie słyszałam natomiast o żadnych morderstwach, albo wielkich skokach rabunkowych. Może dlatego, że na Woodstock nikt srebrnych serwisów nie zabiera. Sama straciłam tylko kilka szpilek od namiotu (szkoda tylko, że nie mojego, ale skąd biedny pan złodziej mógł o tym wiedzieć, przecież nie zapyta). Mimo to karetki miały co robić, bo wśród takiej bandy – spójrzmy prawdzie w oczy – pijanych ludzi nie ciężko o mniej lub bardziej drobne kuku albo zasłabnięcie. Co chwila słychać było sygnał ambulansu, ale o żadnym zejściu śmiertelnym nikt nie słyszał. Wśród wielu „porządnych” krążyły ploty, że to na pewno jakiś „napruty pancur” potknął się o własne czerwone sznurówki. Fakt, ilościowo przeważały punki, nikogo to specjalnie nie dziwiło. Gdzieniegdzie przewijali się metale i podstarzali harleyowcy na swoich koniach mechanicznych. Jak zawsze na takich spędach stykały się ze sobą różne charaktery. Prawdziwi filantropi i ludzie mało asertywni ;P mieli przechlapane, bo na każdym kroku ktoś prosił cię o dolanie łyczka piwka albo poczęstowanie papieroskiem, czasami nawet zdarzały się przypadki ekstremalne, kiedy to jakaś wygłodzona dusza wydzierała ci sprzed ust resztkę hamburgera.
Co do wieeeeeeelkiej i szczeeeeeeerej filantropii nie zabrakło oczywiście Przystanku Jezus i Pokojowej Wioski Kryszny (chociaż ci mieli naprawdę dobre jedzenie – płaciłeś 3 zł a nakładali ci ile chciałeś, tylko szkoda, że za cenę wysłuchiwania „hare kryszna, hare rama, etc.” przez całą kolejkę ;) )

A ponieważ ja mimo wszystko ośmielę się stwierdzić, że Woodstock to nie tylko klimat, to także muzyka, albo inaczej – że jest tam również muzyka, która jakby nie było trochę ten klimat pomaga tworzyć ;P więc dodam chociażby słówko jak prezentowała się impreza od strony muzycznej. Bardzo rozpisywać się nie będę, bo od tej strony Woodstock żadną rewolucją ani niespodzianką nie jest. Cały festiwal stawiał raczej na „sentymenty” dlatego ciężko napisać cokolwiek o muzyce, bo wszystko ktoś już kiedyś napisał i wiadomo czego się spodziewać po takich zespołach jak np. T.Love – oczywiście, że zagrali, oczywiście, że zagrali świetnie, bo Muniek to fajny człowiek, oczywiście, że niczym nie zaskoczyli. Ubawiłam się świetnie przy dobrze znanych nam od lat dźwiękach i utworach. Podobnie było z Hey’em, Dezerterem, Armią i Dżemem. Była dobra okazja do pogowania ;) w postaci grupki Grabaż i Strachy na Lachy (co prawda zespół w miarę świeży, ale utworzony w większości z członków Pidżamy Porno i podobieństwo jest :P ) albo Ulicznego Opryszka Oj, chociaż z tego co mi wiadomo już od jakiegoś czasu nie Oj, ale na pewno się mylę ;)
Naprawdę pozytywne wrażenia miałam po występie zespołu W.A.R.N. Muzycznie określają się między hard-rockiem, hard-corem i metalem – no niech im będzie, że się zgodzę ;P Ale co mnie tak pozytywnie ruszyło? Nasz język, w którym śpiewa grupa – skąd inąd piękny, jednak bardzo często kaleczy metalowe klimaty. Często słuchając takich utworów mam wrażenie, że ten język jest jakby nie od kompletu i po prostu razi. W.A.R.N. ma niesamowity talent do „zgrywania” naszego języka z muzyką. Słuchając odczuwa się jedną spójną całość. Brawo chłopaki. Dobrze zaprezentował się też Hunter, dali naprawdę dobry koncert.

Warto jechać – czy to dla muzy, czy dla klimatu – każdy znajdzie coś dla siebie. Warto zobaczyć te kilkaset tysięcy namiotów porozbijanych w pobliżu sceny i na niewielkim wzniesieniu. Podziwiać ten widok z góry i bez przerwy być zaskakiwanym skojarzeniami. Mi to wszystko, razem z powbijanymi w ziemię flagami kojarzyło się z jakąś bitwą, a mojemu koledze na przykład z dawnym bazarem w Tuszyn-Lesie ;) Woodstock naprawdę ma swój specyficzny klimat, który dla mnie skończył się dopiero na dworcu w Łodzi.
Back to top
View user's profile Send private message Send e-mail
cyphelf


Offline 
Gender: Gender:Male


Joined: 24 Jul 2004
Posts: 142

PostPosted: 02-08-2004, 20:48    Post subject: Quote selected Reply with quote

Moim zdaniem nie warto jechać. Muzycznie woodstock w tym roku beznadziejny, w sumie tylko hunter ciekawy. A klimat... schlać to się można wszędzie, wiec nie wiem czy warto po to zasuwać taki kawał drogi ;)
Back to top
View user's profile Send private message
Szmanka


Offline 



Joined: 15 Apr 2004
Posts: 31

PostPosted: 02-08-2004, 21:43    Post subject: Quote selected Reply with quote

hee...wg mnie to wspanialy sposob na spedzenie czasu dla ludzi ktorym zabrakło na bilet na castle party...;/...jak zresztą w moim przypadku było...
rzeczywiscie..schlac sie mozna wszedzie...ale napewno nie wszedzie za darmo wsrod obcych..ale chojnych ludzi :P...
poza tym...dużo ludzi wyglądało wlasnie tak..jakby im kasy na castle party zabrakło...tylko....ja niewiem jak to wogole przezylismy w takim skwarze i syfie....a czarne ubranka stawały sie szyblo szare lub brązowe...blee.... :P
Back to top
View user's profile Send private message
cyphelf


Offline 
Gender: Gender:Male


Joined: 24 Jul 2004
Posts: 142

PostPosted: 02-08-2004, 21:48    Post subject: Quote selected Reply with quote

Fakt, dobry argument. Jakbym kasy nie miał to też bym się zastanowił nad woodstockiem. Ale na szcześcię w tym roku udało sie jechać na CP :)
Back to top
View user's profile Send private message
bblackrose


Offline 



Joined: 26 Jul 2004
Posts: 3
Location: Zduńska Wola

PostPosted: 02-08-2004, 22:05    Post subject: Quote selected Reply with quote

Muza faktycznie- rewelacji nie było, ale pobawić sie było można. Kimat tworzą nie ci schlani ludzie, ale cała reszta poschizowanych i zakręconych wariatów. Widzieliście kolesia ze skorupką od arbuza i powbijanymi w nią sztućcami i puszkami? ;-) A z resztą... wszystkiego trzeba w zyciu spróbowac nawet Woodstock'u ;-) Zajefajnie było...
Back to top
View user's profile Send private message
cyphelf


Offline 
Gender: Gender:Male


Joined: 24 Jul 2004
Posts: 142

PostPosted: 02-08-2004, 22:08    Post subject: Quote selected Reply with quote

Heheh to zabawnie musiało być, kiedyś może się wybiorę. W tamtym roku nie pojechałem bo po Castle Party nie miałem juz za co jechać, a w tym roku problemem był ten sam termin obu festiwali. Może za rok się uda :) Oby tylko ciekawszy skład był na woodstocku - za taką kasę mogą naprawde niezłe zespoły zaprosić.
Back to top
View user's profile Send private message
ThoR


Offline 



Joined: 08 May 2004
Posts: 19
Location: Legnica

PostPosted: 05-08-2004, 11:50    Post subject: Quote selected Reply with quote

Quote:
Widzieliście kolesia ze skorupką od arbuza i powbijanymi w nią sztućcami i puszkami


Tez go widzialem :)

Quote:
Muzycznie woodstock w tym roku beznadziejny


Ha co roku jest dla niektorych beznadziejny- ZERO Black metalu dla innych ZerO elektro czy industrialu o dobrym Heavy Metalu tez mozna zapomniec :)

Quote:
A klimat... schlać to się można wszędzie, wiec nie wiem czy warto po to zasuwać taki kawał drogi

Wszyscy odrazu SCHLAC a POPIC niebrzmi lepiej:) i z jakimi ludzmi...25 typa!!! wszyscy moi znajomi niektorych wieki niewidzialem(pozdrawiam;).....POPROSTU trzeba miec z KIM jechac:))) i za FREE!!!!
Back to top
View user's profile Send private message Send e-mail
Xandra


Offline 
Gender: Gender:Female


Joined: 18 Oct 2014
Posts: 1

PostPosted: 18-10-2014, 06:53    Post subject: Quote selected Reply with quote

Cóż mogę jeszcze dodać? Impreza była na pewno bardzo udana (bezapelacyjnie, ukłon w stronę organizatorów!!!), pozbawiona większych wpadek organizacyjnych i technicznych - w szerokim tego słowa znaczeniu. Cieszył fakt, iż panowie z Combi oraz Reapera i KLOQ wyszli do ludzi na afterze, cieszył fakt, iż męska część publiki była lepiej ubrana od części damskiej, często i gęsto ocierającej się o mega kicz (poza kilkunastoma wyjątkami), cieszył fakt, iż do toalet nie wchodziło się z uczuciem obrzydzenia. Nie cieszył fakt, iż Vasi nie wystąpił w swej repaerowej masce, nie cieszył fakt, iż Combichrist nie zagrał "Enjoy The Abuse", nie cieszył fakt, iż pewnej dziewczynie zginęła torebka, nie cieszył fakt, iż w Krakowie po godzinie 19 nie można znaleźć czynnego salonu fryzjerskiego, lecz... sza!
Back to top
View user's profile Send private message
Display posts from previous:   
Post new topic   Reply to topic All times are GMT + 1 Hour
Forum Index » Odnośnie Portalu » Relacje » Woodstock 2004

 
Jump to:  
You cannot post new topics in this forum
You cannot reply to topics in this forum
You cannot edit your posts in this forum
You cannot delete your posts in this forum
You cannot vote in polls in this forum
You cannot attach files in this forum
You can download files in this forum


Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group