FAQFAQ   SearchSearch   MemberlistMemberlist   UsergroupsUsergroups  <strong>Gallery</strong>Gallery  RegisterRegister   ProfileProfile   Log in to check your private messagesLog in to check your private messages   Log inLog in 
INDEX PAGE

Poszukujemy osób, które jeśli mają ku temu ochotę zajęły się publicystyką, recenzjami płyt muzycznych, korektą stylistyczną tekstów, redagowaniem biografii zespołów, newsami oraz wszystkim tym, co wam przyjdzie do głowy, a uważacie, iż powinno znaleźć swoje miejsce na portalu. kontakt: admin@darknation.eu
Ostatnio na forum
1. Forum zdechło?
04-02-18, 04:25 - Piottr
3. Ambient Collage #8
30-11-16, 02:06 - yy28
4. Ambient Collage #7
29-05-16, 21:05 - yy28
5. Mgla (The Mist)
04-05-16, 15:00 - Vexatus
6. Achaja
04-05-16, 14:54 - Vexatus
Forum Index » Odnośnie Portalu » Relacje » M'Era Luna 2006 czesc.2
Post new topic   Reply to topic
View previous topic :: View next topic  
Author Message
khocico


Offline 
Gender: Gender:Female


Joined: 24 Feb 2006
Posts: 75
Location: Breslau

PostPosted: 23-08-2006, 13:07    Post subject: M'Era Luna 2006 czesc.2 Quote selected Reply with quote

NIEDZIELA

W niedzielę świeciło słońce i zamiast błota na terytorium koncertowym unosiły się tumany kurzu, ale dzielni wojacy niezrażeni wstali rano i pobiegli na główną sceną: zmagań muzycznych dzień drugi....

Mona Mur featuring St.Claire (http://www.monamur.net/) - tak został przedstawiony projekt, który rozpoczął niedzielną rundę festiwalową. Pan na klawiszach i wokalistka o niemal 'paryskim' szyku i klasie oraz głębokim, zmysłowym, hipnotycznym, momentami groźnym głosie to był dobry początek. Jeśli chodzi o muzykę, była to mieszanka szybszych i wolniejszych kawałków z tekstami niemal mitologicznymi. Był to bardzo ciekawy koncert, który przyznaję, zachęcił mnie do zapoznania się z twórczością tejże formacji, wcześniej zupełnie mi nie znanej. W czasie koncertu (bardzo krótkiego trzeba przyznać) zagrano m.in "Return", "Eden", "Lucifer", "Word" oraz "Wish".

Solitary Experiments (http://www.solitaryexperiments.de/) zagrali również w tempie ekspresowym. " Delight ", "Watching Over you", "Miracle", Still alive" i "Pale Candle Light" to z całą pewnością było za mało, aby zadowolić fanów zebranych w Hangarze, ale cóż, tle musiało chwilowo wystarczyć. W każdym razie bawiłam się na tym koncercie wyjątkowo dobrze jak i reszta publiczności zresztą.

Pozostaliśmy w dalszym ciągu w Hangarze, ponieważ ciekawa byłam występu XPQ 21 (http://www.xpq-21.com/). Pierwsze, co rzuca się w oczy to na pewno image zespołu, kojarzący się trochę z "Sokiem z żuka", trochę z "Mechaniczną Pomarańczą" a trochę z rozkładającym się Charlie Chaplinem. Jak electro-punk to electro-punk, muzycznie królował ich album "White and Alive", natomiast wokalista krążył po scenie, od czasu do czasu bawiąc się swoimi osobistymi męskimi klejnotami, pozbywając się przyodziewku i ogólnie robiąc bydło, ale chyba tak to miało właśnie wyglądać. Na szczęście, kiedy zaczęli grać, wrażenie wiochy się rozwiało, bo grali dobrze i energetycznie.

Clan of Xymox (http:// www.clanofxymox.com) na scenie głównej M'Era Luny 2006 zagrali swój zestaw obowiązkowy: "Farewell", "Weak in my knees" (przy czym Ronny wykazał daleko idące zrozumienie fanów, którzy po ilości napitków wyskokowych poprzedniego dnia wstali wcześnie na koncert COX i mieli prawo - jego zdaniem - stać na "miękkich kolanach" :) , "Calling you Out", "Jasmine and Rose", "There's no Tomorrow", "One Day". Bisów nie przewidziano, przy czym w razie jakichś narzekań Ronny radził udać się w tej sprawie do organizatorów. Ogólnie był to klasyczny, dobry koncert Klanów i chyba odbył się bez większych niespodzianek.

Bieg do Hangaru na Soman (http://www.myspace.com/soman) opłacał się o tyle, że zespół ten gra niezmiernie energetyczną, porywającą muzykę i w swoim programie ma pięknie tańczące panie, a jednak wokalnie nie jest to doświadczenie kojące ani zachwycające. Nie wiedzieć dlaczego brzmienie jest fatalne, tak że trudno ocenić czy u podstaw leży technika nagłośnienia czy śpiewania, grunt, że wypadałoby chyba jeszcze to dopracować, gdyż doprawdy muzyka jest po prostu genialna! A szkoda to psuć przez jakieś szczękanie i dychawiczne odgłosy.


Tuż po Niemcach na scenie zameldowali się Szwedzi ze Spetsnaz (http://www.spetsnaz.se/) i cóż to się działo! Potwierdzili swoją reputację zwierząt imprezowych na 100%. Był to jeden z koncertów, na którym bawiłam się doskonale. Pontus co prawda twierdził, ze utył i przepraszał swoich fanów, ale może była to tylko kokieteria :) Grali nowe utwory oraz stare z 'Grand Design", tytułowy, "On the Edge", "Apathy" oraz 'That Perfect Body" i wtedy Steffen stwierdził, klepiąc się po brzuchu że to pieśń o nim :) W każdym razie fani zespołu ze Szwecji doprowadzali ochronę do białej gorączki unosząc się na rękach innych ludzi i lądując od czasu do czasu na ziemi, więc było rozrywkowo.


Rotersand (http://www.rotersand.net/) zaprezentował to z czego jest znany: genialne kawałki "Truth is fanatic", "Almost violent" "Last ship', " Merging oceans", "Storm", " Exterminate annihilate destroy", " Undone". Oprócz tego na scenie pojawił się Mark Jackson z VNV Nation na bębnach wywołując euforie wśród fanów. Wyglądało to genialnie kiedy dwaj panowie - rzeczony Jackson oraz Rasc razem wybijali rytm, było to niezły 'smaczek' tego koncertu, niezwykle zresztą udanego.

W kwestii zespołu Apoptygma Berzerk (http://www.apoptygmaberzerk.de/)nie mam zbyt wiele do powiedzenia, Zwłaszcza,że niedawno grali w Krakowie, a ich koncert według jednych był lepszy, według innych gorszy - ciężko porównywać, zawsze to koncert w klubie a koncert na wielkiej scenie przebiega inaczej i inne są tez reakcje na muzykę. APB zagrali"Kathy's song", "Shine On", " Unicorn", "Until the End of the World", 'Deep Red" i podobnie jak w przypadku De/Vision czy Mesh fani byli zachwyceni,a reszta różnie, aczkolwiek mam wrażenie,że większość wysłuchała koncertu w bezruchu i tym różnił się koncert w Krakowie - tam entuzjazm był chyba jednak większy.

Powiem od razu i bez owijania w bawełnę -nie znam się na muzyce Ministry (http://www.ministrymusic.org/), ale osoba której ten koncert w ogóle by nie poruszył zdumiałaby mnie bardzo mocno. Przez ta część koncertu, której wysłuchałam stałam wbita w ziemię, a przez pierwsze minuty wręcz w osłupieniu i tylko gapiłam sie nieprzystojnie z głupią miną. Na sceną wypadli panowie i nastał tam chaos: ryki, jazgot, hałas, dudniące dźwięki, wokal niepodobny do niczego i muzycy poczynający sobie swobodnie na scenie. Hmm... było to bardzo ogłuszające i szokujące ( po części za sprawą kontrastu z APB - to tak jakby po budyniu waniliowym podać krwisty kawał mięsa - zresztą gdzie tam podać, rzucić na drewniany nieoheblowany stół? i patrzy? jak posoka się rozbryzguje:. W każdym razie koncert był długi i soczysty, tyle mogę powiedzieć z całą pewno?ci? ;)

In Extremo ( http://www.inextremo.de) muszę? przyznać dali spektakularny koncert. Panowie wystąpili w strojach piracko/punkowych ( trudno mi tutaj dokładnie zdefiniować ten styl, momentami wyglądali jak trupa w?oskich aktorów wędrownych :) . wokalista stan?? za sterem i cóż, można powiedzieć, ze ta łajba chwiała się do?? mocno, ku wyraźnej uciesze publiczno?ci. Zespół pewnie grałby dłużej,ale każdy miał jakiś limit czasowy i nic z tego nie wyszło. Numery, jakie zdążyłam wychwycić to "Spielmannsblut", "Horizont" "Ave Maria" i "Der Vollmond".

Within Temptation -(http://www.within-temptation.com/) - gwiazda ostatniego dnia festiwalu i zarazem spektakularny finał nie zawiodła oczekiwań. Kiedy słuchałam WT przyszło mi na myśl, że są to specjaliści od zmienności temperatur: wstępy ich utworów z reguły zwalają z nóg, wywo?ują ciarki i dreszcze, gdyż s? niezwykle monumentalne i emocjonalne, natomiast później nastłpuje złagodzenie emocji, uspokojenie tętna po to aby w refrenie znów uderzyć ze zdwojoną siłą Muszę przyznać, że takie surfing po falach jest dość interesujący, a Within Temptation to z całą pewnością mistrzowie w sterowaniu emocjami swojej publiczności. Zespół zagrał m.in swoją wersję "Running up that Hill" ( z tej racji, iż kochają Kate Bush jak sami stwierdzili :) a także "Mother Earth", "Stand my Ground" i "Ice Queen".
Jeśli chodzi o ten konkretny koncert nie sposób pominąć warstwy wizualnej, ponieważ była ona wyjątkowo rozbudowana. Pirotechnicy, scenografowie i oświetleniowcy mieli co robić jak mi sie wydaje, gdyż ognie, dymy i sztuczne ognie dość bogato wspomagały występ WT, nie wspominając o rekwizytach: dwóch ogromnych posągach aniołów, roślinności i innych elementach scenografii, które niezmiernie ubogaciły cały spektakl. Muzycy to skąpani w feerii świateł to otuleni mrokiem grali muzykę, która czasem stanowiła jedyny element występu, czasem schodziła w łagodnie kołyszące tło.
Trzecim aspektem koncertu był kontakt z publicznością jaki muzycy nawiązali z publicznością. Był on wspaniały, niezwykle przyjazny i naturalny i choć nie jest to był może najważniejsza kwestia z całą pewnością pozostawia słuchających z miłym uczuciem tego, że są częścią koncertu, nie zaś tylko odbiorcami.

Gwoli podsumowania można powiedzieć,z e oczywiście tego typu festiwale oferują bogactwo i szeroki przekrój muzyczny, możliwość spotkania z przyjaciółmi w fajnej atmosferze; sprzyjają też porównaniom, inspirują i relaksują, ale wymagają tez iście olimpijskiej kondycji jeśli chce się wynieść z nich jak najwięcej :) Mimo to myślę, że ich popularność raczej nie spadnie, przeciwnie coraz więcej z nas będzie tam jeździć, głównie ze względu na oferowany skład zespołów.

Specjalne podziękowania dla Matthiasa Pätzolda za cierpliwość i okazaną pomoc :)

Tekst opublikowany za zgodą yesternight.pl



mera3.JPG
 Description:
 Filesize:  392.78 KB
 Viewed:  814 Time(s)

mera3.JPG



mera2.JPG
 Description:
 Filesize:  339.96 KB
 Viewed:  838 Time(s)

mera2.JPG



mera1.JPG
 Description:
 Filesize:  340.14 KB
 Viewed:  804 Time(s)

mera1.JPG


Back to top
View user's profile Send private message Visit poster's website Skype Name
Sane


Offline 
Gender: Gender:Female
Age: 36
Zodiac: Gemini
Joined: 10 Aug 2006
Posts: 37
Location: Cold Night Team (Breslau)

PostPosted: 15-09-2006, 14:10    Post subject: Quote selected Reply with quote

Lolu... a nie Spielmannsfluch?? (to tak odnośnie In Extremo)

super relacja :) jaka szkoda, że nie mogłam pojchać :(
Back to top
View user's profile Send private message Send e-mail Visit poster's website
Display posts from previous:   
Post new topic   Reply to topic All times are GMT + 1 Hour
Forum Index » Odnośnie Portalu » Relacje » M'Era Luna 2006 czesc.2

 
Jump to:  
You cannot post new topics in this forum
You cannot reply to topics in this forum
You cannot edit your posts in this forum
You cannot delete your posts in this forum
You cannot vote in polls in this forum
You cannot attach files in this forum
You can download files in this forum


Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group