Wydarzenia patronowane
Strony które hostujemy
Atum
Bunkier Prod
Castle Party
Detox
Discordless
Disorder Party
DJ Hypnos
Fabryka
Hoarfrost
Insomnia Festiwal
Lame Immortelle
Lilith
Night Watch
Outofsight
Scheuermann
Silesian Electro
Synergia
Strzyga
Waroffice Prod. sklep
Ostatnio na forum
Cytat, który najbardziej do Was trafił...
Ambient Collage #8
Ambient Collage #7
Mgla (The Mist)
Achaja
Grey Frequency - Ambient Collage #6
Kochanka Szamoty
Elizabeth Fawn - Ethereal
Abandoned Toys - Neoclassical Darkwave
The Synthetic Dream Foundation
Rasplyn
IPLEX
malutki problem
question about parties, clubs and gigs
sztuka aktu po polsku
Statystyki
Zarejestrowanych osob : 9417
Rozpoczętych wątków : 6060
Odpowiedzi : 23938
Wspieramy

Gothycka Mucha :: Closterkeller + Daimonion - 6.02.2009 Łódź

Łódzkie koncerty Closterkeller zawsze zaczynały się z poślizgiem. Zazwyczaj był to poślizg maksymalnie godzinny, lecz tym razem cierpliwość fanów zespołu wystawiono na cięższą próbę – supportujący Anję & Co. zespół Daimonion wystartował parę minut po 21 (koncert wg gazet zaczynał się o 19), a gwiazda wieczoru pojawiła się na scenie przed 23. Na całe szczęście na piętrze klubu Luka znajduje się pizzeria (pozdrowienia dla dwóch mrocznych panów z obsługi), gdzie co inteligentniejsi przedstawiciele gatunku homo przetrwali ten czas. Pozostali wybrali raczej towarzystwo miejscowej żulerii przed klubem albo zbiorowe obmacywanie pod drzwiami wejściowymi na salę.

Kiedy już otwarto bramy piekielne (pardon – wejście na salę) i pokonaliśmy bieg przez płotki (szatnia, sprawdzenie biletów, kręty korytarz prowadzący na główną salę, w którym gubili się co bardziej zawiani), oczom naszym ukazał się strojący się Daimonion. Ostatnim razem widziałem ich na Niezależnym Graniu niemal rok temu i tym razem wypadli znacznie lepiej. Swoje zrobiła bardzo dobrze reagująca publiczność, a także lepsze nagłośnienie – zespół dostał przysłowiowych "skrzydeł" i zagrał fajny, energetyczny koncert.

Niestety, na gwiazdę wieczoru musieliśmy sobie poczekać – rozstawienie, nastrojenie i tym podobne zabiegi zajęły Closterkellerowi niemal godzinę. Wreszcie przed 23 zespół wystartował, dając koncert typu greatest hits z naciskiem na ostatnią płytę (Nero z 2003r.) plus dwie nowości – Matka i mający premierę na nadchodzącym dvd Clostera z Przystanku Woodstock Ogród Półcieni. Zaskoczyć mogła obecność otwierającego Purple i schowanej głębiej w środku występu Maski, poza tym bez większych niespodzianek – Scarlett, Tak się boję bólu, Na krawędzi, Królowa, nieśmiertelna Władza. Po części zasadniczej króciutki bis (Czas komety oidp) i do domu – realizator szybko włączył closterowy cover Mad world Tears for Fears, a za niedługą chwilę poleciały pierwsze dźwięki rozpoczynającego się nareszcie SDGE.

Jak zwykle przy Closterze należy zastosować podwójną skalę ocen – dla fanów był to z pewnością wspaniały, obfitujący we wrażenia występ – wskazują na to choćby komentarze na forum zespołu czy reakcja zgromadzonej publiczności, z radością przyjmującej płynące ze sceny dźwięki, w tym i narzekania na niedobrą prasę, co to nie zauważyła, że ślubna suknia Anji była złota, a nie czarna (gwoli ścisłości – wyglądała na czarną ze złotymi refleksami – ale było ciemno) czy przeprosiny za obsuwę z wydaniem dvd. Dla pozostałych (w tym niżej podpisanego) był to po prostu kolejny koncert Closterkellera – ani lepszy ani gorszy od poprzednich na przestrzeni ostatnich 3-4 lat, porządny, ale bez zachwytów. Trochę tęskno za starym (tak gdzieś sprzed 1999) składem, z Pawłem Pieczyńskim na czele, który potrafił podejść do piosenek mniej siłowo, z większą finezją – teraz zbyt wiele piosenek zostało zagranych w sposób przypominający ten znany z Nero.

Jak już wspomniałem wyżej, rolę afteru przyjęła kolejna edycja SDGE – ale czy to był dobry pomysł? Nie umiem odpowiedzieć, choć symptomatyczna była reakcja przybyłych koło 23 specjalnie na SDGE ludzi, gdy się dowiedzieli, że Closterkeller dopiero zaczyna – krótkie o k...a! i w tył zwrot. Ja rozumiem chęć przyciągnięcia większej ilości ludzi na imprezę (wciąż mam w pamięci tragicznego Gary’ego Numana i 10 osób na sali), ale to się zwyczajnie nie mogło udać. Nie ta publiczność, nie ten klimat. Zresztą m.in. z powodu klimatu dałem sobie spokój z afterem – jakoś zaproponowana muzyka gryzła mi się z tym, co słyszałem wcześniej i wybrałem ewakuację, choć normalnie wolę właśnie to, co na afterze niż to, co słyszałem na koncercie. Ale wspomnijcie przypowieść o kawałku ciasta posmarowanym musztardą – i wszystko będzie jasne.

Komentarzy: 0 09.02.09 - 15:26

Nie wolno wykorzystywac jakichkolwiek materiałów tej strony bez zgody autora (i/lub) administratora. Okładki płyt oraz teksty utworów zamieszczone są wylącznie w celach edukacyjnych.
Coldwave | Darkwave | Subkultura Gotycka | Gotyk | Goth | Gothic | Neofolk | Electro | EBM | Postindustrial | Industrial | Gothic Rock | Gothic Subculture