Wydarzenia patronowane
Strony które hostujemy
Atum
Bunkier Prod
Castle Party
Detox
Discordless
Disorder Party
DJ Hypnos
Fabryka
Hoarfrost
Insomnia Festiwal
Lame Immortelle
Lilith
Night Watch
Outofsight
Scheuermann
Silesian Electro
Synergia
Strzyga
Waroffice Prod. sklep
Ostatnio na forum
Cytat, który najbardziej do Was trafił...
Ambient Collage #8
Ambient Collage #7
Mgla (The Mist)
Achaja
Grey Frequency - Ambient Collage #6
Kochanka Szamoty
Elizabeth Fawn - Ethereal
Abandoned Toys - Neoclassical Darkwave
The Synthetic Dream Foundation
Rasplyn
IPLEX
malutki problem
question about parties, clubs and gigs
sztuka aktu po polsku
Statystyki
Zarejestrowanych osob : 9417
Rozpoczętych wątków : 6060
Odpowiedzi : 23938
Wspieramy

Khiara :: Diorama + Vein Cat - 10.10.2009. Poznań, Eskulap

Zanim wszystko się zaczęło należało zrobić mały rekonesans; dolna sala w Eskulapie, w której odbywał się zarówno koncert jak i późniejszy zlot fanów Depeche Mode, gabarytami może nie poraża, ale jak się potem okazało, na tak kameralny frekwencyjnie koncert w zupełności wystarczyła. Jeden rzut oka wystarczył, by uznać poznańskich organizatorów zlotu - fanów DM za profesjonalistów. Wystrój Sali robił bowiem wrażenie; na każdej ścianie pod sufitem mieliśmy pełen przegląd depeszowej twórczości: flagi z napisami i symbolami odwołującymi się do zlotu DM, jak i te z wizerunkami członków zespołu – było tam wszystko czego depeszowa dusza zapragnie, by stworzyć klimat imprezy. No, Alenie o DM miało być, wszak gwoździem programu była przecież Diorama, nikt chyba nie łudził się, że ktokolwiek przybył do Eskulapa na Vein Cat’a. Choć sam Vein Cat, występujący jako suport, wypadł całkiem nieźle, wprowadzając swoimi gładkimi elektro kompozycjami pewną nutkę niepokoju i wyczekiwania w delikatnym napięciu na show, na które niektórzy przyjechali nawet z drugiego końca Polski. Co dziwne jednak, mimo zasilenia szeregów publiki przez wiernych fanów z np. południowych stron kraju, frekwencja do ostatnich chwil przed rozpoczęciem koncertu Dioramy, pozostawała wiele do życzenia. Trudno było oprzeć się wrażeniu, że jednak spora część uczestników koncertu na pozycjach „boczno – około ściennych” i tylnich to fani DM, którzy przy okazji zlotu postanowili przekonać się co to takiego ta Diorama, albo dlaczego właściwie niektórzy tak szaleją na punkcie ich muzyki. Nie powiem, sala nie była pustawa, ale i nie pękała w szwach, co szczerze przyznać muszę, jak każdy WIERNY fan, który pofatygował się na koncert, jest po prostu smutne. Bo jeśli spojrzeć na różne fora internetowe, co rusz jeden czy drugi tzw. „fan muzyki” narzeka, że nic się nie dzieje, że w Polsce jest za mało koncertów, bla, bla, bla , tylko, że jak przyjdzie co do czego, to okazuje się, że tych największych maruderów na koncertach, które się jednak odbywają, nie uraczysz. Pocieszające jest natomiast, że jak sieć donosi, po koncercie Dioramy fanów najwyraźniej (wśród depeszy) przybędzie. A jeśli nawet nie fanów, to z pewnością tych, którzy dostrzegli w Niemcach to coś, co nie pozwala przejść obok ich muzyki obojętnie. To z pewnością także zasługa ich niespożytej energii na scenie. Energii, która dzielą się namacalnie. Bo także i tego wieczoru (podobnie jak podczas koncertu w Warszawie) nie mogło zabraknąć uścisków i Przytulanek najwyraźniej wyluzowanego i uradowanego Torbena z szczęściarzami, którzy w pierwszym rzędzie spijali słowa z jego ust. No, ale cóż, kto sobie zajął i wystał, ten miał.

Poznański koncert jedni uważają za najlepszy jaki do tej pory Diorama zagrała w Polsce (w sumie wiele ich nie było), inni odnieśli wrażenie, że jednak ten w Warszawie może był nieco lepszy. Czy tak było? Cóż…Na pewno był inny, jak każdy. Ale faktycznie, coś w tym jest, bo do połowy (no, może do mniejszej połowy) można było odnieść wrażenie, że było w nim więcej teatralnej gestykulacji, wyreżyserowanej akcji, w czym, przyznać to trzeba, są w tym świetni, przemyślanej perfekcyjnej gry. Warszawa od początku jakby była bardziej spontaniczna. W Poznaniu Torben i Spółka dawkowali tę spontaniczność. Ale z czasem było już tylko coraz większe szaleństwo (im więcej zielonych butelek z życiodajnym płynem tym weselej – a zdarzyło się i, że taki rekwizyt zastąpił chwilowo mikrofon podczas Sad But True;), na szczęście z pomocą przyszedł Felix) A szaleństwo było pod sceną i na scenie. Nie mówię tu już nawet o przytulankach i wspólnych z publiką śpiewach, ale o wyłażeniu Torbena na kolumny, kręceniu filmików z publicznością w roli głównej (zarówno sprzętem fanów jak i zespołu), czy wreszcie finalnym „I,m Dioraman!”;) – czyli akcji pt.: Torben biega po scenie niczym Superman z polską flagą z napisem Diorama na plecach (oczywiście nie zapomniał przypomnieć, że dostali ja od fanów na koncercie w Polsce). Wiele miłych momentów było tego wieczoru. Tak miłych jak np. nastrojowe Das Meer w wykonaniu Torbena czy siedzący sobie w tym czasie na papierosku nieopodal klawiszy Sasha – rozkoszny widok! Fanki jak zwykle rozpływały się w uwielbieniu (zaskakująco byli tez i panowie przezywający każdą chwile koncertu nie gorzej niż płeć piękna)Muzycznie było, jak można się tego było spodziewać, hitowo (Kein Mord, Wingless, Erase Me, Howland Road, Belle?, hla, Exit the Grey, Times Galore, Someone dies, The Girls, Synthesize Me, Why). Fakt, że każdy życzyłby sobie jeszcze paru innych kawałków, ale koncert nie może trwać wiecznie i trzeba coś wybrać. Pojawiły się też mniej „ograne”/”osłuchane” utwory: Champagne for All, Someone dies.. Zespół uraczył nas także świetnie brzmiącymi nowościami: Acid Trip, Alpha Animal Complex. Dynamiczne i bardzo w stylu Dioramy, więc można mieć nadzieję, za nie lada rarytasa płytowego. Cóż można jeszcze powiedzieć, poza tym, że dali radę i oczywiście nei mogli tak po prostu odejść bez bisów (Advance, Said but True). A na koniec dali prawdziwy popis synchronizacji ukłonów. W szeregu zbiórka, ukłon w przód, ukłon w prawo, ukłon w lewo, ukłon w tył. Pięęęęknie! Widać, że dla nich koncert to równie dobra zabawa jak dla publiczności. Ta zgromadzona w Eskulapie z pewnością chciałaby jeszcze….

Epilog: A po koncercie przyszedł czas na after party. Depesze szaleli na dole, góra należała do fanów ciężkich industrialno elektronicznych dźwięków. Muzycznie mało urozmaicone sety didżejskie nie zadowalały wszystkich, ale przynajmniej część z nich zadowoliła się sesjami zdjęciowymi, łowieniem autografów i krótkimi konwersacjami członkami Dioramy.

Komentarzy: 0 19.10.09 - 04:49

Nie wolno wykorzystywac jakichkolwiek materiałów tej strony bez zgody autora (i/lub) administratora. Okładki płyt oraz teksty utworów zamieszczone są wylącznie w celach edukacyjnych.
Coldwave | Darkwave | Subkultura Gotycka | Gotyk | Goth | Gothic | Neofolk | Electro | EBM | Postindustrial | Industrial | Gothic Rock | Gothic Subculture