Wydarzenia patronowane
Strony które hostujemy
Atum
Bunkier Prod
Castle Party
Detox
Discordless
Disorder Party
DJ Hypnos
Fabryka
Hoarfrost
Insomnia Festiwal
Lame Immortelle
Lilith
Night Watch
Outofsight
Scheuermann
Silesian Electro
Synergia
Strzyga
Waroffice Prod. sklep
Ostatnio na forum
Forum zdechło?
Cytat, który najbardziej do Was trafił...
Ambient Collage #8
Ambient Collage #7
Mgla (The Mist)
Achaja
Grey Frequency - Ambient Collage #6
Kochanka Szamoty
Elizabeth Fawn - Ethereal
Abandoned Toys - Neoclassical Darkwave
The Synthetic Dream Foundation
Rasplyn
IPLEX
malutki problem
question about parties, clubs and gigs
Statystyki
Zarejestrowanych osob : 9652
Rozpoczętych wątków : 6138
Odpowiedzi : 24018
Wspieramy

LadyBergamoth :: Tyske Ludder - Creutzfeldt (1996)

1. Zeichen der Zeit
2. Inferno
3. Schwarzes Wasser
4. D.b.B.b.
5. Sieben Tage lang
6. Schwarze Lippe



Tyske Ludder to niemiecka kapela kręcąca się na scenie electro/ EBM od ponad dekady. Na koncie dwa albumy – „Bombt die Mörder?” (1994) i „Dalmarnock” (1995), oraz epka „Creutzfeldt” z 1996, wszystkie wydane w KM-Musik.
Silny chropawy wokal, wzmacniany w 99,9% niemieckimi tekstami, plus, jak to mówią, „energetyczne bity”. Taka typowa solidna niemiecka robota.;) A przy tym dziwny zespół, bo na pierwszy rzut ucha nie zachwyca, w wypadkowej swoich kompozycji jest jakiś taki mało podrywająco-pulsacyjny, ale po dłuższym słuchaniu daje radę, a nawet pozwala za sobą zatęsknić, przynajmniej za fragmentami. Choć w pierwszej chwili twórczość TL wydaje się prosta jeśli nie prostacka, po iluś tam razach można już odnajdywać sporo ciekawych elementów, i wybierać je sobie jak rodzynki z czekolady. Na każdej płycie jest coś dobrego, zwłaszcza łatwiej sobie coś upodobać na kilkunastonumerowych albumach, ale wybrałam „Creutzfeldt” bo takie krótkie.;)

„Surowością brzmienia”, czy raczej jakby „brakiem ogłady” przypomina mi trochę pierwsze garażowe nagrania metalowych kapel, i w ogóle kojarzy się z wieloma różnymi, często odmiennymi produkcjami. Jest tam trochę mroku, takiego Joy Division momentami, i trochę quasi-metalowego zacięcia (zwłaszcza w manierze wokalu i gitarowych wstawkach), plus domieszka rasowych ebmowskich rytmów. Im więcej się różnych rzeczy zna, tym większej ilości elementów można się zapewne doszukać.

Wokal dominujący, zdarty, twardy, w porywach terminatorsko-metaliczny, dźwięki takoż twarde i niegościnne, wraz z tekstami – z tego co wyłapuję w języku okupanta – standardowo dla tej niszy dźwiękowej niewyszukanymi.;) Płyta dla „doświadczonych smakoszy”, którzy już sporo chleba z takiego pieca zjedli, bo raczej nie każdemu musi się spodobać.
Sześć kawałków, w tym 5 autorskich pozornie podobnych na jedno kopytko, ale nie do końca... odkrywają swe bogactwa dla wytrwałych.;) Pierwszy – „Zeichen der Zeit” – świetny od pierwszych dźwięków, wijący się i rozbudowujący, agresywny w rozwinięciu kawałek, z czymś podobnym do gitarowych jazgotów z „Goopyej peezdy“ Kazika;) i przebojowym wymiatającym refrenem. Dalej „Inferno” – zaczyna się rzęchotliwymi gitarkami, a zaraz potem wchodzi bit, wokal z mokrą astmą, i oto mamy piekielny koktajl; najbardziej garażowy numer na płycie. Średnie z lepszymi momentami „Schwarzes Wasser”, podobnie „D.b.B.b.“, i czas na coverową perełkę - „Sieben Tage Lang” – świetna chwytliwa wersja, z melodyjką budzącą wspomnienia MŚ w piłce nożnej z 1998, kiedy to Scooter nucił ten refren w swoim „How much is the fish?“...;); a oryginał był onegdaj bretońską pieśnią ludową... Bardzo energizujące i miłe uchu wewnętrznemu połączenie popularnej muzyczki ‘biesiadnej’ i chamskawego głosu. I jeszcze last but not least: „Schwarze Lippe” pozbawione wokalu, tylko z samplami głosu jakiejś Frau.

Pisząc to już usłyszałam zarzut, że „ee takie proste”…:> I dobrze.... Życie jest już wystarczająco skomplikowane… Fajnie zrobić sobie czasem odwrót w stronę prostej muzy, która nie niesie ze sobą żadnego przesłania w stylu “nazywam się milijon, bo za miliony kocham i cierpię katusze”.

Lada momentos, czyli na jesień, Tyske Ludder zapowiadają nową płytę o roboczym tytule „Sojus“, a tymczasem próbkę ich najnowszej produkcji można liznąć na wydanym w kwietniu składaku „Body Beats“, gdzie obok Spetsnaz, Proceed, Aslan Faction, Ionic Vision i Grendela, Tyske Ludder umieścili doskonale melodyjny hicior „Innenraum (Sutter Caine Remix)”, pozwalający mniemać, że na nowym albumie znajdziemy świeży powiew mocy.;)

2 czerwca 2005
(Tekst pierwotnie publikowany na ebm.stu.pl)

Komentarzy: 0 01.06.09 - 01:44

Nie wolno wykorzystywac jakichkolwiek materiałów tej strony bez zgody autora (i/lub) administratora. Okładki płyt oraz teksty utworów zamieszczone są wylącznie w celach edukacyjnych.
Coldwave | Darkwave | Subkultura Gotycka | Gotyk | Goth | Gothic | Neofolk | Electro | EBM | Postindustrial | Industrial | Gothic Rock | Gothic Subculture