PePe :: Anathema - A Natural Disaster (2003)
Anathema – A Natural Disaster
Bardzo długo czekałem na ten album, jednocześnie towarzyszyła mi obawa czy będzie on dobry. Bardzo cenie Anatheme, jest to jedna z moich ulubionych kapel ale gdy stworzyło się już jeden album doskonały („Judgement”) powtórzyć takie cos jest bardzo trudno.
Po pierwszym przesłuchaniu towarzyszyły mi bardzo skrajne uczucia. Niektórych utworów nie dało się strawić za pierwszym razem, a w niektórych zakochałem się od pierwszego przesłuchania. Do tej drugiej grupy należą „Are you there” z delikatnym wokalem Dannego, który jak się okazuje też potrafi śpiewać, delikatne niemal akustyczne „Elecricity” oraz przepiękne tytułowe „a Natural Disaster” tym razem z doskonałym wokalem Lee Douglas (siostry Johna).
Album ten jest bardzo zróżnicowany przez co trochę mało spójny i trudny w odbiorze, jednak prawdziwi fani i tak docenia zawarte w nim emocje – choć nie od razu bo wymaga to czasu, cierpliwości i skupienia. Są tutaj utwory bardzo eksperymentalne z dużą dawka elektroniki („closer”,”balance”) , delikatne i subtelne przypominające dokonania Brytyjczyków z 2 ostatnich albumów (m.in. tytułowy) a także utwór pasujący do początków kariery („pulled under at 2000 meters a second”). Anathema kolejny raz udowodniła że nie stoi w miejscu, że każdy jej album jest zupełnie inny od poprzednika, jednak mimo wszystko to ta sama dobra klimatyczna Anathema z duża dawka melancholii, tęsknoty i tajemniczości, tylko może już nie metalowa.
8/10
Tracklista:
1 HARMONIUM
2 BALANCE
3 CLOSER
4 ARE YOU THERE ?
5 CHILDHOOD DREAM
6 PULLED UNDER AT 2000 METRES A SECOND
7 A NATURAL DISASTER
8 FLYING
9 ELECTRICITY
10 VIOLENCE
Komentarzy: 1 14.09.04 - 02:41