Wydarzenia patronowane
Strony które hostujemy
Atum
Bunkier Prod
Castle Party
Detox
Discordless
Disorder Party
DJ Hypnos
Fabryka
Hoarfrost
Insomnia Festiwal
Lame Immortelle
Lilith
Night Watch
Outofsight
Scheuermann
Silesian Electro
Synergia
Strzyga
Waroffice Prod. sklep
Ostatnio na forum
Forum zdechło?
Cytat, który najbardziej do Was trafił...
Ambient Collage #8
Ambient Collage #7
Mgla (The Mist)
Achaja
Grey Frequency - Ambient Collage #6
Kochanka Szamoty
Elizabeth Fawn - Ethereal
Abandoned Toys - Neoclassical Darkwave
The Synthetic Dream Foundation
Rasplyn
IPLEX
malutki problem
question about parties, clubs and gigs
Statystyki
Zarejestrowanych osob : 9610
Rozpoczętych wątków : 6129
Odpowiedzi : 24009
Wspieramy

remik :: Prurient - Cocaine Death (2008)

Prurient - Cocaine Death
Wytwórnia: Hospital Productions
Format: CD, kompilacja
Kraj: USA
Rok wydania: 2008

ROMANTYCZNY HARSH

Wysłuchałem całej dyskografii Whitehouse'u (oprócz nagrań koncertowych-nie lubię). Wysłuchałem wszystkich płyt Sutcliffe Jugend. Potem słuchałem prawie wszystkich nagrań Marco Corbellego z Atrax Morgue (łącznie z jego pobocznymi projektami takimi jak Progetto Morte czy też Morder Machine). I pomyślałem sobie wtedy-to koniec! Nic lepszego nie spotka mnie już w zwariowanej krainie radykalnej elektroniki. Power electronics się skończył i co najwyżej mogę w kółko słuchać tych 3 klasyków aż będę znał wszystkie nagrania na pamięć. Ale szukajcie a znajdziecie! Nigdy nie traćcie nadziei! Oto stał się cud!

Miałem szczęście. Trafiłem na album Dominicka Fernowa pseudonim Prurient czyli po polsku Lubieżny, który, nie waham się użyć tego słowa, uważam za album wybitny. Ten materiał zmienił moje spojrzenie na harsh-noise & power electronics i dodał mi otuchy. Jeszcze power electronics nie zginął póki żyją i działają tak znakomici epigoni tego gatunku jak właśnie Pan Prurient!

Nie przypuszczałem, że darcie mordy ile sił w płucach, przy czym nie był to krzyk mojej żony oglądającej ostatni pasek z wypłatą, może mnie wzruszyć. A jednak przeżyłem bardzo głębokie wzruszenie. Przeszły mnie dreszcze. Dawno tego nie miałem. Okazało się, że Prurient to nie jest gość, który tylko zajmuje się pocieraniem mikrofonu o kolumny głośnikowe w celu uzyskania jak najbardziej przeraźliwego pisku ani tym podobnymi, podejrzanymi eksperymentami w celu szokowania publiki, ale, że ten facet jest autentycznie wielkim muzykiem i artystą, który potrafi śpiewać. Drzeć ryja każdy może, lecz w krzyku Prurienta usłyszałem ból istnienia, rozpacz egzystencji człowieka skazanego na nicość w bezdennych otchłaniach kosmosu. To jest coś pięknego. Głęboko poruszające przeżycie emocjonalne. I tak narodził się nowy podgatunek postindutrialu, który można by nazwać harsh-romantic. W piosence nr 3 mordę drze kolega Prurienta niejaki Richard Dunn, który ma własny projekt black metalowo-elektroniczny o nazwie Vegas Martyrs (Fernow przygrywa tam kumplowi na gitarze).

Wiedziałem, że Prurient jest dobrym fachowcem w swojej branży, ale, że jest genialny to już nie. To bardzo dziwne, że za pomocą tak ostrych i głośnych efektów elektro-akustycznych można przekazać tak subtelne odczucia jak smutek, poczucie piękna, nadzieję. Wiarę i miłość to może jednak niekoniecznie... Na płycie jest melodia, która brzmi jakby w tle przygrywały kościelne organy i co prawda jest ona łamana przez tradycyjne efekty w stylu harsh czyli walenie piorunów, rozrywanie blach zbrojonych, huk nie z tej ziemi itp. Ale w jakiś paradoksalny sposób te dwa aspekty ze sobą współgrają. Prurient się nie oszczędza. Zdziera gardło do granic możliwości. Wrzeszczy, syczy, wyje, jak zarzynany. Tak potrafią tylko najwybitniejsi wokaliści w stylu noise: Bennett, Tomkins, Canady, Corbelii, że wymienię tylko ścisłą czołówkę ( za nimi długo, długo nic)."Cocaine Death" to symfonia. Nie ma wątpliwości. Uczestniczymy w prawdziwym nabożeństwie sztuki radykalnej. Ciężko się słucha tej płyty nie na słuchawkach. Wydaje się wtedy, że to tylko same szumy i trzaski, ale zapewniam, że tak nie jest. Lubieżny wykorzystuje oczywiście swoje tradycyjne efekty elektroniczne, ale wprowadza też niezwykłą atmosferę zadumy, powagi, chwili zastanowienia się. Prawdziwa sztuka.

Tomkins z SJ razem z Taylorem wzięli się teraz za jakieś dziwne praktyki przypominające muzykę konkretną, które mnie osobiście w ogóle nie bawią. Ale ich wola! Corbelii nie żyje, Bennett też ma dość (grania nie życia) i power electronics powoli dogorywa. Jakże jednak wspaniałe są te przedśmiertne drgawki! Prurient wykroczył poza kanon i zrobił coś, co udaje się bardzo rzadko i tylko najznamienitszym, tym nawiedzonym artystom- uzyskał nową jakość ze starego materiału i ogranych tricków. Mówicie, że nic nowego pod słońcem (elektroniczno-noise'owym)? To posłuchajcie "Cocaine Death"! Jak zwykle uwaga na uszy.

Tracklist:
1 Pretext 4:44
2 Cocaine Death 4:50
3 Dog Of Addiction 4:46
4 Lay By Son 5:15
5 Garden Of Tranquility 4:39
6 Eve Of Adam 5:06
7 Historically, Women Use Poison To Kill 4:57
8 Postscript 3:05

Komentarzy: 0 12.05.11 - 21:31

Nie wolno wykorzystywac jakichkolwiek materiałów tej strony bez zgody autora (i/lub) administratora. Okładki płyt oraz teksty utworów zamieszczone są wylącznie w celach edukacyjnych.
Coldwave | Darkwave | Subkultura Gotycka | Gotyk | Goth | Gothic | Neofolk | Electro | EBM | Postindustrial | Industrial | Gothic Rock | Gothic Subculture