Wydarzenia patronowane
Strony które hostujemy
Atum
Bunkier Prod
Castle Party
Detox
Discordless
Disorder Party
DJ Hypnos
Fabryka
Hoarfrost
Insomnia Festiwal
Lame Immortelle
Lilith
Night Watch
Outofsight
Scheuermann
Silesian Electro
Synergia
Strzyga
Waroffice Prod. sklep
Ostatnio na forum
Forum zdechło?
Cytat, który najbardziej do Was trafił...
Ambient Collage #8
Ambient Collage #7
Mgla (The Mist)
Achaja
Grey Frequency - Ambient Collage #6
Kochanka Szamoty
Elizabeth Fawn - Ethereal
Abandoned Toys - Neoclassical Darkwave
The Synthetic Dream Foundation
Rasplyn
IPLEX
malutki problem
question about parties, clubs and gigs
Statystyki
Zarejestrowanych osob : 9610
Rozpoczętych wątków : 6129
Odpowiedzi : 24009
Wspieramy

remik :: Grunt - Seer Of Decay (2006)

Grunt - Seer Of Decay
Wytwórnia: Freak Animal Records
Format: 2 × CD
Kraj: Finlandia
Rok wydania: 2006


WITAJCIE W KRAINIE ŻELASTWA

Mikko Aspa z Finlandii znany jest już od 1993 roku na podziemnej scenie power electronics. Od tego czasu nagrał naprawdę sporo. Można powiedzieć, że to człowiek-orkiestra, twórca takich przedsięwzięć jak : Clandestine Blaze (black metal), Clinic of Torture, Creamface (grindcore pornograficzny), Alchemy of The 20th Century (eksperymentalny ambient), Nicole 12 (power elektro poświęcone tematyce pedofilii), Stabat Mater (doom metal). Oprócz tego nagrywał z takim tuzami jak np. Prurient czy też Taint. Diabli wiedzą skąd facet bierze na to wszystko czas. Tym niemniej ukochanym, najważniejszym i chyba najbardziej wypieszczonym dzieckiem Mikko jest projekt o nazwie Grunt.


Postindustrialna muzyka poważna w stylu harsh dla koneserów. Tak w największym skrócie mogę określić album pt."Seer Of Decay". Jest to moim skromnym zdaniem najlepsza rzecz Gruntu, z gruntu ambitna... Niełatwy materiał choćby ze względu na długość (grubo ponad 100 minut- podwójny album) a jednak brzmi on jak symfonia.

Muzyka łagodzi obyczaje. Zgadzam się. Do tej pory bardzo denerwowało mnie metaliczne stukanie garnków w kranie czy też ostry trzask wrzucanych tam talerzy, ale po "Seer Of Decay" muszę przyznać, że to całkiem przyzwoity, industrialny akompaniament. Każdy, kto przetrawi tę płytę będzie później z uśmiechem politowania słuchał najgłośniejszych maszyn na pełnych obrotach w jakiejś dajmy na to walcowni a brzęk rozbijanych w dużej ilości butelek już w ogóle nie zrobi na nim wrażenia. Z czym do ludzi? Grunt przez przeszło godzinę i 40 minut raczy nas czymś, co tylko z pozoru jest zwykłym rumorem. Przypomina to dzikie walenie w garnki, blachy, kosze, na śmieci i wszelkie inne dostępne żelastwa. W tym sensie ten materiał jest bardzo tradycyjnie industrialny. Tak walili pierwsi industrialiści zajmujący się tzw. metal bashingiem czyli waleniem właśnie w blachy i inne akcesoria zwinięte zazwyczaj ze złomowiska. Ale to nie wszystko. Kiedy narodził się power electronics w modę wszedł pisk syntezatora (rozpropagowany przez pionierów i twórców podgatunku czyli Whitehouse). Tak jak każdy szanujący się artysta w stylu noise & power electronics Grunt także wchodzi z tym firmowym przesterem miksując go z odgłosami stalowymi. To daje nową jakość. A właściwie tak deklaruje się styl tego projektu. Stary industrialny łomot, w co popadnie połączony z ogranym, ale jeszcze świeżym sprzężeniem syntezatora. Połączenie industrial z noise i power electronics z końską domieszką harsh w jednym. Tak gra Grunt i robi to bardzo profesjonalnie. Raz słychać skrzypienie drzwi, których zawiasy są bardzo słabo naoliwione a raz pociąg towarowy pędzący po szynach a w tle romantyczne efekty od deklamacji po wrzaski z piekła rodem, chociaż płyta jest głównie instrumentalna. Syntezator też rżnie równo i nie są to melodie walczyka.

Ważny materiał jak dla mnie. Wielki manifest hałasu. Hale fabryk i rozlegle złomowiska. Wysypiska śmieci i brudne ulice wielkich metropolii, na których słychać strzały. Ta muzyka nie jest sztuczna. Raczej świat stał się sztuczny i zmetalizowany a ludzie zamknięci w ogromnej stalowej puszce swoich nieokiełznanych popędów i nałogów podsycanych medialnymi rykami szaleńców. To jest przekaz płynący z tych dźwięków. To nie jest zwykła kakofonia. W tej muzyce jest ukryte piękno, jakaś idea, która nie daje spokojnie zasnąć. No tak. Idee są najpiękniejsze. Dopóki nie przejdą w ideologie.

Tracklist:
1-1 Dog In The Leash Pt.1 4:40
1-2 Dog In The Leash Pt.2 4:04
1-3 Dog In The Leash Pt.3 3:17
1-4 Dog In The Leash Pt.4 3:10
1-5 Dog In The Leash Pt.5 4:17
1-6 Collision Of The Unwanted 6:01
1-7 Unforgiven Sin 3:33
1-8 Seer Of Decay 7:09
1-9 Gutter 3:44
1-10 Patriot Stamina 4:59
1-11 Electrified Steel 6:42
2-1 Pripyat 14:44
2-2 Ghost Factory 8:01
2-3 Final Installation Of Blood And Steel 17:18
2-4 Recycled Ironworks 21:07

Komentarzy: 0 31.05.11 - 14:56

Nie wolno wykorzystywac jakichkolwiek materiałów tej strony bez zgody autora (i/lub) administratora. Okładki płyt oraz teksty utworów zamieszczone są wylącznie w celach edukacyjnych.
Coldwave | Darkwave | Subkultura Gotycka | Gotyk | Goth | Gothic | Neofolk | Electro | EBM | Postindustrial | Industrial | Gothic Rock | Gothic Subculture